CD PROJEKT RED

Tworzymy erpegi, które zachwycają graczy na całym świecie.

Krótkie podsumowanie GWENT Open #5

autorstwa Alexa “sprackles” Spracklinga

Piąty GWENT Open był chyba najbardziej zróżnicowanym turniejem GWINTA do tej pory. Brali w nim udział zarówno obrońca tytułu, doskonale znani publice weterani GWENT Masters, jak i kilku debiutantów, którzy pokazali na co ich stać. Osobą, która najbardziej rzucała się w oczy był oczywiście zwycięzca, AndyWand, którego po raz pierwszy mogliśmy oglądać podczas GWENT Slamu #2.

Pierwszy dzień rozpoczął się meczem rewanżowym między finalistami GWENT Challenger #3, TailBotem i Hanachanem. Ci dwaj gracze często spotykają się na kompetytywnej scenie GWINTA, a ich mecze do końca trzymają w napięciu. Nie inaczej było też tym razem, rozgrywka była bliska i ponownie zakończyła się wygraną TailBota. 

W kolejnym meczu stara gwardia zmierzyła się z nową gwardią. Znany z pierwszego Challengera ProNEO3001 walczył z hiszpańskim nowicjuszem Nujwkiem i jego nilfgaardzką talią Emhyra nastawioną na walkę z Królową Krabopająków. ProNEO był na to przygotowany — ostrożnie zagrywał i wzmacniał swoje Nekkery, a kluczem do zwycięstwa okazało się unikanie Sweersa. Kolejne mecze potoczyły się podobnym torem i ProNEO ostatecznie pokonał Hiszpana 3:0. 

Gracze trzeciego ćwierćfinału spotkali się wcześniej w kwalifikacjach do GWENT Slamu #2. Niemieckiego zawodnika, AndyWanda, i jego talię pod handbuff Scoia’tael, oglądałem z ogromną przyjemnością. Chińczyk nie miał szans przeciwko Aguarze, która, niczym Kaganiec, pozwoliła Andy’emu odzyskać jego Dragona Vrihedd. Dzięki niecodziennej taktyce Niemiec odniósł zwycięstwo nad Huanshi7702. 

W ostatnim meczu pierwszego dnia, kolejny polski zawodnik, Fanderman, spotkał się z Damorquisem, który miał nadzieję na lepszy wynik niż w poprzednim Openie. Wtedy, niemiecki gracz z Teamu Aretuza został pierwszą ofiarą Rębaczy Hanachana. Niestety, tym razem szczęście również mu nie dopisało, szczególnie w rozgrywce Królestwa Północy kontra Królestwa Północy, i to Polak awansował do półfinału. 

Dzień drugi rozpoczął się tryumfem TailBota nad ProNEO. Przewaga Polaka polegała nie tylko na tym, że grał “u siebie” — jego talie były po prostu silniejsze. ProNEO grał Królową Krabopająków, na którą TailBot był doskonale przygotowany i ostatecznie pokonał swojego rywala 3:1. 

W drugim półfinale AndyWand zmierzył się z Fandermanem, który poprzedniego dnia pokonał jego kolegę z Teamu Aretuza. Zemsta była słodka — Andy dzięki swojej talii Scoia’tael zdobył przewagę dwóch kart i, wygrywając 3:1, awansował do finału. 

Gra w finale to dla TailBota chleb powszedni, szczególnie, że miejsce w kolejnym Challengerze miał już pewne, natomiast AndyWand musiał udowodnić, że nie znalazł się w nim przypadkiem. Ostatni pojedynek był wyrównany, debiutujący Andy nie dał się taliom panującego mistrza i para zremisowała 2:2. W ostatniej grze Scoia’tael TailBota stanęło naprzeciw Skellige AndyWanda. Polak skupiał się na niszczeniu silnika przeciwnika, jednak Andy niespodziewanie wykorzystał Hima do stworzenia Operatora, który zapewnił mu dodatkowy Drakkar Dimun. To zagranie przeważyło szalę zwycięstwa i zapewniło Niemcowi tytuł mistrza. Oglądanie AndyWanda i jego talii w akcji było czystą przyjemnością, nie mogę doczekać się co wymyśli na sierpniowego Challengera! 

Finałowa klasyfikacja turnieju przedstawia się następująco:

ZWYCIĘZCA
Ilias „AretuzaAndyWand” Karamanis (Niemcy)

FINALIŚCI
Ilias „AretuzaAndyWand” Karamanis (Niemcy) — 9800 USD
Damian „TailBot” Kaźmierczak (Polska) — 5050 USD

PÓŁFINALIŚCI
Jacek „Fanderman” Leja (Polska) — 2750 USD
Alexander „proNEO3001” Shpak (Ukraina) — 2750 USD

ĆWIERĆFINALIŚCI
Zehua „LpHanachan” Zhao (Chiny) — 1400 USD
Xiaoxiang „Huanshi7702” Zeng (Chiny) — 1250 USD
Mikel „Nujwk” Besga Aristizabal (Hiszpania) — 1000 USD
Daniel „Damorquis” Morkisch (Niemcy) — 1000 USD

Zobacz również

0 komentarzy... Skomentuj